Wdech zaczyna się od wydechu.

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on linkedin

Styczeń to bardzo ciekawy moment w roku. To czas “wymyślania siebie na nowo”, czas postanowień, snucia planów, czas list i nowych początków. Dla niektórych osób to okres, w którym czują duży przypływ energii i potężny strzał motywacji. Dla innych (większości?) to czas niepokoju, dyskomfortu, czy nawet stresu. No bo co jak nie wiem w jakim kierunku chcę iść? Co jak nie mam na siebie pomysłu (kolejny rok z rzędu), a kolejne postanowienia kończą się klapą? Co jak zamiast głowy pełnej nadziei i dobrych myśli, mamy w sobie frustrację i niezadowolenie?

W psychologii jest takie pojęcie jak trzymanie dla kogoś przestrzeni (ang. holding space for someone), czyli praktyka bycia otwartym i obecnym, bez osądów, bez krytyki, bez dawania rad i komentowania. Bardzo trudna praktyka. Jeszcze trudniejsze wydaje się stworzenia takiej przestrzeni dla nas samych, w naszym codziennym życiu. Przestrzeni wolnej od rozpraszania i przerywania, od krytykowania – nas samych. Takiej przestrzeni, która pozwala na bycie otwartym i obecnym, na traktowanie siebie z troską i rozwagą.

A teraz pomyśl, że bez takiej przestrzeni, bez takich warunków, które sami sobie możemy i powinniśmy zapewnić, oczekiwanie wobec siebie nowych pomysłów, wyraźnie sprecyzowanych celów czy poczucia sprawczości jest trochę jak oczekiwanie, że szklanka się napełni mimo wlewania do niej wody z zakręconej szczelnie butelki. No, nie napełni się.

Przestrzeń staje się najbardziej unikalnym zasobem w dzisiejszym rozpędzonym świecie. Każda – fizyczna, związana z czasem, czy ta w naszej głowie. Ta, którą masz stworzyć i utrzymać dla Ciebie pojawi się w wyniku świadomej pracy nad czterema jej aspektami: czas, cisza, codzienne rytuały i cierpliwość.

Daj sobie niczym nie wypełniony czas.

I nie oczekuj żadnych rezultatów tego, co z nim zrobisz. Rozluźnij, poluzuj napięty grafik. Wpuść tam trochę powietrza. Pozwól sobie na nieproduktywność, na nic-nie-robienie, nawet na nudę. I nie oczekuj żadnych efektów. Praktykuj cierpliwość i naucz się planować mniej.

Uwolnij się od uzależnienia od cudzych słów.

Pozwól sobie na ciszę (bez Netflixa do obiadu, książki w tramwaju, podcastu do biegania) i poczekaj, aż zapełnią ją twoje własne pomysły. Nic nowego nie pojawi się w twoim życiu, dopóki nie usłyszysz samego siebie myślącego.

Znajdź swoje narzędzie do przenoszenia swoich pomysłów do rzeczywistości.

Medytuj, pisz dziennik, zbieraj inspirujące obrazy i słowa – wycinaj je z gazet, zrób sobie tablicę na Pintereście albo folder na pulpicie komputera. Poszukaj tego, co działa dla Ciebie i codziennie z tym pracuj. Rytuały mają ogromną moc.

Bądź wobec siebie cierpliwy.

Jesteśmy w niekończącym się procesie udoskonalania samego siebie, szukania swojej najlepszej wersji. Przestań się cisnąć, krytykować, samemu sobie robić wyrzuty. Bądź dla siebie cierpliwy, bądź wyrozumiały.

No dobra. To jak zacząć?

Zacznij od wydechu. Bo żeby zrobić głęboki wdech, żeby zainicjować te wszystkie procesy, potrzebujesz zrobić sobie na nie miejsce. A potem spokojnie daj sobie czas, na to, by w ciszy pojawiły się twoje własne pomysły. Pracuj z nimi w codziennych rytuałach i bądź cierpliwy i wyrozumiały dla samego siebie. I może to niech będzie twój plan na 2020 rok? Trzymam za Ciebie kciuki.

Photo by Jace & Afsoon on Unsplash

Dorota Lipczynska

Dorota Lipczynska

Przeczytaj także

Skomentuj

Newsletter

Zapisz się na mój newsletter, żeby raz w miesiącu dowiedzieć się o nowych zajęciach, warsztatach i wyjazdach. Dzielę się w nim również jogowymi (i nie tylko!) ciekawostkami. Jako bonus otrzymasz nagranie z wieczorną techniką relaksacyjną – do wypróbowania przed snem.

×
×

Cart

Namaste!

Dziękuję za zapisanie się na mój newsletter.

Jeszcze tylko potwierdź subskrypcję, klikając link w mailu, który właśnie poleciał do Twojej skrzynki mailowej.